Ale, ale, to chyba nie jest ważne. Dziękuję ślicznie Marii z Proroka Codziennego, dzięki której ten blog powstał, choć jeszcze naprawdę daleka droga przede mną, by było tutaj coś konkretnego..
Jedyne, co na razie mogę napisać, to że witam Was serdecznie (o ile ktoś będzie tutaj wchodził, czy zaglądał...). Dawno nic nie pisałam, jednak pomysł na opowiadanie długo rodził się w mojej głowie. Wystarczy tylko trochę chęci i motywacji i powinno się coś ciekawego stworzyć. No nic, nie przedłużając, jeszcze raz wielkie dzięki (:
I zapraszam do przeczytania na razie czegoś bardzo krótkiego - jedynie prolog. Pierwszy rozdział dopiero się pisze... (:
~~~~~
- Hamilton! Zachowuj się przy gościach!
W całym pomieszczeniu zrobiło się cicho. Wszyscy, którzy
znajdowali się w salonie, spojrzeli wpierw na dorosłą kobietę, której czarne
oczy jak węgle wpatrywały się w zapewne najmniejszą i najmłodszą istotę w tym
miejscu. Dziewczynka przewróciła oczami i poprawiła się na krześle. Było jej
niewygodnie, znów kazano jej założyć tę okropną, czarną sukienkę. Do tego te
wszystkie maniery, uważanie na słowa – a najlepiej, jeśli się w ogóle nie
będzie odzywać. Nikt jej tego nie powiedział wprost, jednak nie raz podczas
rozmowy z matką i ojcem na temat tego typu spotkań, wszystkie ich słowa
odbierała w ten sposób. Chwyciła cicho sztućce i zajęła się jedzeniem, podczas
gdy dorośli wrócili do rozmowy. Ona naturalnie ich nie słuchała – nie miała
najmniejszej chęci nawet wsłuchiwać się w cokolwiek w tym momencie. Ciągle te
same rozmowy. Ona była inna – nie zachowywała się jak reszta jej rodziny –
rodzice, brat. Tak samo jak ich dzisiejsi goście. Rzuciła szybko spojrzeniem na
blondyna, siedzącego naprzeciw niej i westchnęła, wracając znów spojrzeniem do
swojego talerza. Szybko zjadła. Odsunęła od siebie talerz i nie myśląc zbyt
wiele, podziękowała i ku niezadowoleniu rodziców po prostu opuściła
pomieszczenie, spoglądając jeszcze kątem oka na chłopaka. On również na nią spojrzał.
Nie było tu jednak uprzejme spojrzenie – raczej obojętne, choć po chwili na
jego twarzy pojawił się cyniczny uśmiech. Dziewczynę ciarki przeszły po
plecach. Przymknęła oczy i wspięła się szybko po schodach, znikając za drzwiami
jednych z pokoi na górze.
~~~~
Nic wielkiego, póki co. Mam nadzieję, że w pierwszym rozdziale będzie się więcej działo, niż tutaj.. To tyle na razie. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję, jeśli ktokolwiek to przeczyta.
Shigu~
mam nadzieję, że pierwszy rozdział napisze się bardzo szybko! :)
OdpowiedzUsuńtaki talent nie może się marnować, biorąc pod uwagę fakt, ile nieudanych opowiadań krąży po internecie :D mam nadzieję, że nie porzucisz tej historii :) a jak porzucisz, to Cię znajdę i potraktuję cruciatusem :D
powodzenia! :*
// hermiones-diary